Stolica Austrii zarówno pod względem klimatu, powierzchni jak i liczby mieszkańców jest porównywalna do Warszawy. Pod względem przyjazności dla rowerzystów bije nas jednak na głowę.

Tanio, łatwo i bezpiecznie

Zaledwie 1/5 infrastruktury rowerowej w Wiedniu stanowią drogi dla rowerów i ciągi pieszo-rowerowe. Nie brakuje za to innych rozwiązań, które sprawiają, że po mieście można szybko i bezpiecznie przemieszczać się jednośladem. Są one tanie i łatwe do wdrożenia. Szkoda, że trudno je spotkać na warszawskich ulicach

Po pierwsze: pasy dla rowerów

Pasów dla rowerów jest tu całe mnóstwo. Na zdjęciu widać oprócz pasa do jazdy na wprost także rowerowy pas do skrętu w lewo - alternatywę dla śluzy [zobacz >>>]. Jeździ się po nich wygodnie, bo ich nawierzchnia jest tej samej jakości co nawierzchnia z której korzystają inne pojazdy.

I bezpiecznie, bo kierowcy dobrze widzą rowerzystów – w szczególności na skrzyżowaniach.

Po drugie: ruch rowerów pod prąd

Zasada jest prosta. Na ulicach, gdzie samochody jeżdżą tylko w jedna stronę, rowerzyści mogą jeździć w obu kierunkach. Czasem wymalowany jest na jezdni kontrapas, a czasem wystarczy tylko znak pionowy. W przeciwieństwie do Warszawy nikt nie robi problemu z tego, że wzdłuż pasa parkują samochody.

Ani z tego, że niektóre ulice są wąskie. Pod prąd można tu jeździć nawet na ulicach nieznacznie szerszych niż trzy metry! Ulic jednokierunkowych z dwukierunkowym ruchem rowerów jest w Wiedniu bardzo dużo: w sumie ponad 200 km.

Po trzecie: uspokojenie ruchu

W mieście co krok napotkać można ulice gdzie maksymalna prędkość to 30 km/h.

Aby ułatwić kierowcom respektowanie tej zasady często stosuje się takie rozwiązania jak progi spowalniające czy wyniesione powierzchnie skrzyżowań. Dzięki temu kierowca jedzie z podobną prędkością co rowerzysta. Często nie trzeba nawet malować pasów rowerowych. Dzięki ograniczeniom prędkości również piesi czują się bezpieczniej i jest mniej hałasu. Proste?

Po czwarte: wspólne pasy dla autobusów i rowerów

Buspas, po którym jeżdżą rowerzyści, jest niebezpieczny? Tak się mówi tylko nad Wisłą. [zobacz >>>]

W Wiedniu na wielu pasach i kontrapasach dla autobusów dopuszczono również ruch rowerów.

Podobnie rzecz się ma z tramwajami.

Umożliwienie jazdy rowerem po torowiskach, które w Warszawie budziło tyle emocji [zobacz >>>], nie jest w stolicy Austrii niczym nadzwyczajnym.

Po piąte: stojaki rowerowe

Są tutaj na każdym kroku. W kształcie odwróconej litery U, umożliwiają bezpieczne przypięcie roweru.

Co ciekawe, znajdują się nie tylko na chodnikach, ale również w obrębie jezdni. W miejscu gdzie samochód i tak nie powinien stać, bo np. ograniczałby widoczność instaluje się kilka stojaków. Dzięki temu nie trzeba zabierać przestrzeni pieszym.

Po szóste: spójna siec tras rowerowych

Last but not least. Wszystkie wyżej opisane udogodnienia tworzą spójny system, co sprawia, ze po mieście można komfortowo jeździć rowerem. Na jakiej ulicy byśmy się nie znaleźli, albo jest tam ścieżka rowerowa, albo pas dla rowerów, albo uspokojenie ruchu, albo inne udogodnienie, które sprawia, że czujemy się bezpiecznie.

Cdn.

Materiał powstał na podstawie wizyty w Wiedniu w ramach projektu Volunteers of Cycling Academy (VOCA [zobacz >>>]). W trakcie wizyty zebraliśmy wiele wrażeń, zdjęć i obserwacji, dlatego należy się spodziewać kolejnych artykułów o kulturze rowerowej [zobacz >>>], rowerach nietypowych, rowerach na torach [zobacz >>>], wygodnych przystankach komunikacji miejskiej [zobacz >>>] czy zmianie filozofii projektowania infrastruktury w Austrii.

Projekt VOCA jest realizowany w ramach programu Uczenie się przez całe życie – Grundtvig i finansowany ze środków Unii Europejskiej.

Starsze wiadomości - w kronice.